STAŁO SIĘ! Zostałem właścicielem pierwszej w życiu maszyny napędzanej paliwem! czad! (czy efte mnie zabije? Przynajmniej używany kupiłem ;p) Jest dobrze, zaczyna się nowa bajka ;) Wcześniej oczywiście prawko, nie bez przygód się obyło;) Jazda skuterem po Taitung City to niesamowita sprawa. Już częściowo przywykłem do tutejszych zasad panujących na ulicach. Z roweru nie ma zamiaru rezygnować, ale jakoś będzie trzeba je pogodzić! Teraz ciemno i pada, więc na fotę musicie poczekać - jest za to inna.
W drugiej linijce twierdzą, że to ja jestem właścicielem, zdradzę na razie, że 14-letniej Yamahy ;) Acha no właśnie zapomniałem wam napisać, że teraz jestem Ky (nazwisko) Mai Jie! Po prawej pieczątka z moim imieniem i nazwiskiem - tutaj nie uznają podpisu ręcznego, tzn. mój akurat uznawali do tej pory.
Choć muszę przyznać, że ostanie były nerwowe, bo niby już tak blisko, ale krew mnie zalewała, że muszę jeszcze czekać 2 dni z kupieniem skutera i prawie cały weekend przesiedziałem bezczynnie na farmie, bo egzamin zdałem w piątek i prawie od ręki wydali mi prawko (2-3 godziny). A nie przepraszam w sobotę oczywiście rowerowo i rekordowo - 53 km! Dzieciaki dały radę.
Niestety w weekend wydłużył mi się dystans do was, bo tu nie było czasu letniego, więc nie zmienialiśmy teraz godziny. Co ciekawe raz na parę lat zdarza im się zmieniać czas;) Zupełnie nie wiem od czego to może zależeć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz